Wyszedłem na naiwniaka

Wyszedłem na naiwniaka – Całkowicie miażdżąca krytyka nowego przedstawienia Jana Klaty w Teatrze Słowackiego w Krakowie.

Krzysztof Głuchowski wymyślił sobie niezawodny sposób na prowadzenie teatru: bierze kontrowersyjnych i progresywnych reżyserów, którzy robią jakiś znany tytuł, dobrze brzmiący na afiszu i gra go później króciutko, bo na ten bełkot nie znajduje po prostu widza. Na szczęście są jeszcze w Polsce krytycy, którzy potrafią przejrzeć i zdemaskować te procedery. “Wyszedłem na naiwniaka dając Janowi Klacie kredyt zaufania na kolejny spektakl” pisze Przemysław Skrzydelski.

 

 

 

Wyszedłem na naiwniaka

 

 

 

 

Wyszedłem na naiwniaka

– O spektaklu „Państwo” wg Platona w reż. Jana Klaty w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie pisze Przemysław Skrzydelski w autorskim cyklu PRZEŻYTE/ZAPISANE.

 

“…Dobrze sprzedane słowo mogłoby być teraz podstawowym narzędziem, dającym szansę uczciwego opisu rzeczywistości A.D. 2024. Ba, to byłoby całkiem nowoczesne, a nie zużyte teatralne narzędzie. Ale czy takie myślenie do Klaty pasuje? Nie, Klata woli być ekstrawagancki, lecz jedynie na swój dziesiątki już razy przećwiczony sposób. Nieszczęśliwie trafił na „Państwo” Platona, jutro trafi na „Dziady” czy cokolwiek innego, byle tytuł na afiszu chwycił…” – pisze Skrzydelski.

 

Dalej stwierdza – “…Po pierwsze, nikt już nie rozumie klasycznych pojęć, po drugie, szum informacyjny odbiera wolę wszelkiej dyskusji, a po trzecie, młoda generacja czyta wyłącznie esemesy. I dlatego dzisiaj sokratejską debatę mogłoby zorganizować grono bujających w obłokach odmieńców, dla których spór o sprawiedliwość to przygoda tak samo ekscytująca jak, dajmy na to, freeganizm. Klata porusza się w sferze takich właśnie skojarzeń, bo sam nie wie, jak oddać słowu należną słuszność, jak zaciekawić widza szczerą i skupioną rozmową, rozpisaną na kilkoro aktorów, którzy wiedzieliby, o czym rozprawiają. Decyduje się na kuriozalną gadaninę, zbiór pompatycznych monologów, wygłaszanych przez niewiarygodne postaci. I żeby dodać sobie powagi, każe aktorom mówić po starogrecku, widzom zaś słuchać przekładu tekstu na słuchawkach. Tyle że to niczego nie zmienia, lecz jeszcze wzmaga nudę…”

 

Następnie pisze – “…Zastanawiam się, gdzie przebiegają granice lansu Jana Klaty, któremu zdarza się zatęsknić za czasami, w których bywał reżyserem teledysków. Przez półtorej godziny jego przedstawienie zabija liczbą pytań o definicję człowieka sprawiedliwego, jednak żadne nie zostaje zadane przekonująco…” – i podsumowuje – “…O ile dobrze liczę, Klata w swojej karierze dał już prawie sześćdziesiąt premier w kraju i za granicą. Może to moment, aby zwolnić tempo…”

 

Ocena: jeden (z sześciu możliwych).

 

Zachęcam do przeczytania całej tej miażdżącej recenzji:

https://e-teatr.pl/tak-zrodzil-sie-chaos-45402


#teatr