Wojna gangów w Dramatycznym

Wojna gangów w Dramatycznym – Wydarzenia w Teatrze Dramatycznym przypominają starcia wewnątrz partii komunistycznej, gdzie największy dogmatyk socjalizmu nagle się okazywał „agentem burżuazji”.

Przypadki w Dramatycznym sprawiają “wrażenie wojny gangów. Ale ta wojna gangów wynika z tego, że obie strony traktują Teatr Dramatyczny jako teren kolonizowany. Podkreślę, że jest to kolonizacja teatru przez skrajną ideologię, lewicową, a równocześnie kompletnie nieempatyczny, bezduszny system rządzenia.”

 

 

 

Wojna gangów w Dramatycznym

 

 

 

 

Wojna gangów w Dramatycznym

“Wystarczy, tu są ludzie”, tak dyrektorka Teatru Dramatycznego Monika Strzępka tłumaczy wyłączenie postów po swoim oświadczeniem. Mówi to osoba, która zdewastowała kompletnie jedną z najważniejszych, najlepszych i skądinąd najdroższych placówek teatralnych w Warszawie. I która wpędziła wielu swoich podwładnych w stan permanentnego, trwającego nieraz wiele miesięcy stresu.

 

Pani dyrektor obwieszcza rozpędzenie tak zwanego kolektywu, który skądinąd przez wielu aktorów postrzegany jest jako równie destrukcyjny jak ona. Ten kolektyw próbował się jej teraz pozbyć, w obliczu mnożących się zarzutów i eskalacji wewnętrznego konfliktu. Robi to wrażenie wojny gangów. Ale ta wojna gangów wynika z tego, że obie strony traktują Teatr Dramatyczny jako teren kolonizowany. Podkreślę, że jest to kolonizacja teatru przez skrajną ideologię, lewicową, a równocześnie kompletnie nieempatyczny, bezduszny system rządzenia.

 

Pani dyrektor zamierza zdaje się nie uznawać procedury odwołania jej samej, którą uruchomił ratusz. I powiem szczerze, nie jest bez pewnych szans przed sądem, bo przepisy dotyczące odwoływania dyrektorów raczej chronią ich kadencje niż umożliwiają ich łatwe rozliczenie. Pytanie, czego będzie w istocie bronić pani dyrektor. Nawet jeśli odeprze miejskich urzędników i stłumi bunt pomniejszanego przez nią systematycznie zespołu aktorskiego, będzie zarządzać, wszystko na to wskazuje, kupą gruzów. Warto spytać, kto za to odpowiada. Tylko ona?

 

Pisarka Agnieszka Szpila jest dziś chwalona za odmowę przyjścia na premierę adaptacji jej powieści, którą przygotowywała Strzępka. To był jeden z symbolicznych ciosów w serce. Ale są aktorzy, którzy przypominają, że bardzo długo nie miała nic przeciw atmosferze, w jakiej ta premiera powstawała. Zarazem kiedy pani Szpila oskarża, że rewolucja Strzępki to fejk, a sama Strzępka jest podobno przesiąknięta „patriarchalizmem”, to mnie to przypomina starcia wewnątrz partii komunistycznej, gdzie największy dogmatyk socjalizmu nagle się okazywał „agentem burżuazji”. To argument na rzecz oddzielenia kultury od ideologii i polityki, co wcale nie musi oznaczać braku przekonań.

 

Piotr Zaremba


#Teatr #MonikaStrzępka