Trzymamy tyłki we własnym sosie

Trzymamy tyłki we własnym sosie – Większość z nas siedzi na dobrze okopanych, wymoszczonych i swojskich pozycjach, bezrefleksyjnie konsumując życie z tym, co ono przynosi.

Uwielbiam, kiedy moje wpisy prowokują do ciekawych dyskusji. Ostatnio wkleiłem cytat Jo Nesbø o lęku przed podejmowaniem walki w naszym życiu, a to spowodowało, że moja znajoma podzieliła się arcyciekawą refleksją na ten temat, która sprowadza się do tego, że uwielbiamy bezpieczną rutynę i trzymamy tyłki we własnym sosie

 

 

 

Trzymamy tyłki we własnym sosie

 

 

 

 

 

Trzymamy tyłki we własnym sosie

“Co za życiowa ironia…
Jak łatwo poddajemy się bez walki, bojąc się porażki.
Jak chętnie rezygnujemy z ryzyka, żeby tylko nie przegrać.
Bomy się stracić coś, czego jeszcze nie mamy.
Przecież nie mamy niczego do stracenia
– niczego poza życiem, które tak marnujemy…”

 

/…/

 

“Bo utrata życia nie jest wcale najgorszą rzeczą, jaka może spotkać człowieka.
Najgorsza jest utrata tego, po co się żyje.”

 

Jo Nesbø, Trzeci klucz

 

 

Na co Domtymczasowy Mikrusy odpisał:

 

Według mnie tym, co najczęściej powoduje wszelkie poddawanie się nie jest strach, tylko niechęć do podjęcia wysiłku. Jeśli obawa, to raczej nie przed porażką, a przed nieznanym. Większość z nas siedzi na dobrze okopanych, wymoszczonych i swojskich pozycjach, bezrefleksyjnie konsumując życie z tym, co ono przynosi. Ten względny komfort (stanu umysłu) egzystencji jest właśnie tym, czego nie chcemy stracić. Rutyna w marazmie zdaje się wówczas bardziej atrakcyjna, niż wysiłek zwrócenia się podmiotu myślącego ku własnej aktywności.

 

Tempo życia też nie sprzyja rozważaniom wokół tematu “po co żyję?”. Znalezienie własnej odpowiedzi na tą kwestię, a bez działania w tym kierunku, prowadzi wprost do frustracji. Mało kto rodzi się z naturą filozofa i wojownika zarazem.  Gdy się nie pyta “po co?” -nic się nie traci, bez wysiłku działania -nic się nie zmieni, a po co zmieniać, jeśli najbardziej podobają się nam te piosenki, które znamy?  Tańczymy dalej w kółeczku i trzymamy tyłki we własnym sosie.

 

Refleksja prowadzi do działania, działanie do zmian i ich konsekwencji. A PORAŻKA? – to mocne słowo, takie trochę… ostateczne. Jeśli ktoś realizuje triadę: myślenie, działanie, zmiany, to nie ponosi porażek, bo stale jest w drodze po lepsze.


#Życie