Tak chyba pachną feromony

Tak chyba pachną feromony – to następny odcinek znakomitej książki Anny Rychter, “Trener Duszy”, o życiu codziennym kobiet we współczesnej Polsce.

Dziś dowiemy się, dlaczego Jesienna pomyślała, że tak chyba pachną feromony.

 

 

 

Tak chyba pachną feromony

 

 

 

 

Tak chyba pachną feromony

„A teraz może mi pomóc jedynie ciepły prysznic. Wykąpię się i może wtedy spokojnie zasnę do rana. Ciekawe, która jest godzina?”

 

Nie miała ochoty wracać do pokoju, żeby sprawdzić czas na komórce. Spuściła wodę i zamknęła klapę. Poczuła się jak w domu. Obie z Mrówką toczyły wojnę z Zamyślonym o otwartą pokrywę od sedesu. On wściekał się, że złośliwie zamykają ją przed nim, a one szalały, że on zostawia zawsze podniesioną deskę, chyba po to, żeby z sedesu mógł wyskoczyć szczur, jedyne zwierzę domowe, którego obie bardzo się brzydziły.

 

Myśl o tym, że prysznic ją uzdrowi, sprawiła, że szybko weszła do łazienki. Wielka, oszklona kabina prysznicowa, z białą tablicą do hydromasażu i srebrnymi kranami odcinała się kontrastowo od ścian z czarnej terakoty, poprzetykanej białymi fugami. Podłoga łazienki pokryta była białymi, zimnymi rombami. Oba kolory przenikały się jak negatyw i pozytyw na starej kliszy fotograficznej. Po lewej stronie od drzwi wisiało wielkie lustro w srebrnej ramie. Naprzeciwko lustra stało duże metalowe krzesło z szerokim siedziskiem i wysokim, prostokątnym oparciem, zrobionym z kilku metalowych rurek. Obok lustra jakby zawieszone w próżni unosiły się białe i czarne buteleczki z kosmetykami. Jesienna podeszła bliżej i ze szklanej półki wzięła jedną z nich. Zdjęła kwadratowy korek z lekkiego metalu i powąchała czarną, szklaną szyjkę.

 

„Ach, więc to tutaj są zamknięte te wiśnie w alkoholu i cynamon i coś jeszcze… ostra, drażniąca zmysły nuta.”

 

Przechyliła butelkę i wylała kilka mililitrów płynu na dłoń. Najgłębiej jak potrafiła wciągnęła zapach do płuc.

 

„Oto i cały  Paweł, zaklęty jak dżin w butelce perfum.”- Rozejrzała się wokół siebie, czując wyraźnie jego obecność. Ale była zupełnie sama. Obiema rękami rozsmarowała perfumy, wcierając je we włosy, nadgarstki i szyję. Zamknęła oczy. Usiłowała choć na chwilę skoncentrować myśli, żeby jakoś określić wrażenie, które wywarła na niej unosząca się wokół kompozycja niewidzialnych cząsteczek.

 

„Tak chyba pachną feromony, którymi dzikie zwierzęta oznaczają swój teren na znak wyłączności posiadania. Obcym wstęp wzbroniony, bo…”

 

C.D.N.

 

 

Link do strony FB, Ani:
Anna Rychter

 

strona, gdzie można kupić całą książkę Ani:

https://zaczytani.pl/ksiazka/trener_duszy,druk


#Feromony