Stan agonalny teatru polskiego

Stan agonalny teatru polskiego – potwornie przygnębiający, ale niestety, także niesamowicie trafny i prawdziwy opis współczesnego teatru polskiego.

Pod jednym z moich postów, pojawił się niedawno komentarz jednej z moich czytelniczek, który z ostrością brzytwy analizuje to, co dzieje się w polskim teatrze od 30 lat i co autorka, słusznie, określa, jako stan agonalny tego teatru.

 

Od wielu lat sprzeciwiam się tej patologii toczącej polski teatr, której zawdzięczamy zmniejszenie frekwencji w teatrach z jakichś 9% społeczeństwa do zaledwie, niecałych 2% w przeciągu tych ostatnich 30 lat.

 

Zawdzięczamy to głównie tak zwanej spółdzielni teatralnej, inaczej zwanej grupą dzierżącą władze w teatrze, homolobby i ich popleczników, którzy pod płaszczykiem pseudointelektualnej głębi oraz wzniosłych politycznych haseł takich, jak „wolność”, „równość”, „tolerancja”, „demokracja”, „uchodźcy”, „weganizm”, „prawa kobiet”, „mniejszości  seksualne”, „prawa czarnych”, “prawa Eskimosów”,  itd., itp., etc., robią pseudo-teatr.

 

Ta ideologia, w istocie opakowana w miałką tkankę bardzo słabych, najczęściej wręcz katastrofalnych przedstawień teatralnych (które wspierane są przez liczną grupę zaprzyjaźnionych, opiniotwórczych recenzentów i wychwalane jako arcydzieła) do tego stopnia opanowała większość ośrodków teatralnych w Polsce, że stała się głównym nurtem teatralnym w Polsce.

 

Stało się to głównie dlatego, że ta „jedynie słuszna estetyka” uprawiana w teatrze przez członków tej teatralnej mafii jest wynikiem ich mikrego przygotowania do zawodu, braku podstawowych kompetencji do prowadzenia teatrów i podstawowych umiejętności warsztatowych do jego tworzenia.

 

Dlatego ta estetyka, zwana szumnie dekonstrukcją lub „nowym teatrem” nie jest de facto niczym innym, jak świecą dymną, która ma zatuszować fakt, że ludzie ci, w istocie, uprawiają całkowite niechlujstwo intelektualne i zawodowe, którą potem nazywają Sztuką Wysoką.

 

Dlatego tak samo, jak oni stygmatyzują wszystko inne, niż to, co im się podoba, tak samo my, powinniśmy odrzucać wszystko i wszystkich, którzy mają cokolwiek wspólnego z tymi szkodnikami teatralnymi. (patrz tagi)

 

Amen

 

 

 

Stan agonalny teatru polskiego

 

 

 

 

Stan agonalny teatru polskiego

Nie chodzę do teatru chyba od jakichś 20 lub więcej lat, bo mierziło mnie to, co tam zaczęło się pojawiać. Natomiast to, co się tam dzieje aktualnie, jest czymś od czego mnie mdli i czego w ogóle nie akceptuję.

 

To nie są ludzie, którzy krzewią jakąkolwiek, choćby najmniejszą, kulturę lecz dziwni, sponsorowani osobnicy bez godności i moralnego kręgosłupa, siejący patologię i zdemoralizowanie. Mam nadzieję, że pewnego dnia poniosą odpowiedzialność za to, co czynią społeczeństwu, zwłaszcza ludziom młodym, którzy dopiero kształtują swój światopogląd.

 

Szczerze mówiąc, nie natknęłam się na dobry teatr o którym Pan wspomina od BARDZO dawna, mimo że mieszkam w Warszawie, więc w teorii, powinno być tu więcej możliwości wyboru.

 

Dla mnie jednak problemem są nie tylko wystawiane dziś “sztuki” ale także aktorzy. Na stare pokolenie aktorów od dawna nie mogę patrzeć, bo większość nie przedstawia sobą, żadnych głębszych ludzkich wartości, co bardzo wyraźnie pokazały ostatnie, blisko już dwa lata demii, gdzie ci ludzie niemal jak jeden mąż pogalopowali sprzedać się systemowi, tak jak kiedyś sprzedawali się za odpowiednią sumę ubecji.

 

Natomiast młode pokolenie aktorskie, to w większości jakieś dziwaczne beztalencia, które, nie mam pojęcia jakim cudem, dostały się do szkół aktorskich i w dodatku je ukończyli. I ci “młodzi” aktorzy jeszcze bardziej niż starzy koledzy nie mają kręgosłupa, moralności, samokrytyki ani godności… a na takich ludzi nie chcę ani wydawać swoich pieniędzy ani ich oglądać, bo dla mnie to po prostu, przepraszam za określenie, szambo intelektualne i moralne.

 

W mojej ocenie sztuka umiera od jakichś 30 lat a w ostatnich 10 jest to już stan agonalny i nie da się z tym już nic zrobić.

 

I może dobrze. Teraz trzeba wychować nowe pokolenie. Nauczyć tych ludzi odróżniania dobra od zła, tandety od wartości, piękna od brzydoty… natomiast temu staremu trupowi trzeba pozwolić odejść.

 

Bez tego dla kultury w tym prawdziwym, cennym znaczeniu nie ma żadnych szans ani żadnej przyszłości.

 

To zresztą dotyczy nie tylko kultury ale w ogóle wszystkiego. Wszystko co stanowi stary, chory, spatologizowany system musi odejść, by mogło się odrodzić to co Cenne, Dobre, Twórcze i Prawdziwe.

 

Rita Blackwood

 

 

 

 

agonia

 

1. stan poprzedzający zgon; konanie;
2. przenośnie: chylenie się ku upadkowi, dogorywanie, koniec

 

https://sjp.pl/agonia


#teatr