Segregacja rasowa w TŚ?

Segregacja rasowa w Teatrze Śląskim? – Czy w Teatrze Śląskim panuje segregacja rasowa, polegająca na eliminację aktorów, bo są Polakami?

Godka w garderobach, odrzucanie aktorów narodowości polskiej, dyskryminacja Polaków – czyli segregacja rasowa, czy to wszystko ma miejsce w Teatrze Śląskim?

 

 

 

Segregacja rasowa w Teatrze Śląskim

 

 

 

 

Segregacja rasowa w Teatrze Śląskim?

To, że dyrektor Teatru Śląskiego używa Śląska i śląskości przedmiotowo w celu zrobienia (dość wątpliwej) kariery, jest w branży tajemnicą poliszynela. Ale, że w Teatrze Śląskim dzieli się aktorów na gorszych i lepszych ze względu na ich pochodzenie jest chyba szokującą informacją?

 

Spotkałem kilka dni temu osobę z zespołu aktorskiego Teatru Śląskiego, która dosłownie wypłakiwała mi się w rękaw, opowiadając jakie zwyczaje obecnie funkcjonują w TŚ.

 

To, że większość produkcji (bo trudno nazywać te wypociny przedstawieniami) jest po Śląsku, o Śląsku i że imćpan dyrektor, ciągle rozlicza i rewizionuje (“rozliczenia i rewizje” to hasło nowego sezonu w TŚ) pochodzenie i miejsce na mapie Ślązaków, używając do tego desek teatru, jest tak samo oczywiste, jak katastrofalny spadek frekwencyjny, który temu towarzyszy.

 

Być może jest część widzów, których ten grubiański rechot bawi, a nawet się z nim utożsamiają, ale trzeba zwrócić uwagę na to, że obecny Śląsk jest o wiele bardziej wielobarwny i złożony i duża część widzów kompletnie nie rozumie o czym te projekty teatralne są, a co więcej – zupełnie nie rozumie, co się mówi na scenie. Tym samym taki etniczny teatr całkowicie wyklucza dużą część widzów i już to moim zdaniem jest pewnego rodzaju segregacją rasową, która wynika z doboru repertuaru przez imćpana Talarczyka.

 

Ale, że wewnątrz teatru także panuje podział na lepszych i gorszych? Tego nie wiedziałem.

 

Otóż opowiadała mi ta osoba z zespołu ze łzami w oczach, jak Ślązacy się panoszą i traktują z góry Polaków, jak w garderobach wszyscy oni “godają” i język polski nie jest tam mile widziany. Że większość aktorów narodowości polskiej jest nieobsadzanych i w ten sposób próbuje się ich zagłodzić na śmierć, żeby sami się zwolnili i odeszli z teatru. (Bo realia są takie, że bardzo trudno zwolnić aktora, który ma etat, ale aktorzy mają bardzo niskie pensje podstawowe i zarabiają tak naprawdę na honorariach wypłacanych za udział w przedstawieniach.)

 

Oczywiście jest kilka wyjątków. Są to osoby, które doskonale opanowały różne metody wchodzenia imćpan dyrektorowi w jego cztery litery, oraz ci, którzy na przykład pełnią ważne funkcje w związkach zawodowych. Ale według tej osoby, generalnie zasada jest taka, że to Ślązacy grają, a Polacy siedzą na ławce rezerwowych.

 

Czy nie jest to powód dla władz Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, aby baczniej przyjrzeć się temu, co dzieje się w organizowanym przez nich teatrze i wziąć pod lupę, imćpana Talarczyka, któremu nomen omen chyba niedługo kończy się kontrakt i być może byłaby to doskonała okazja, żeby w Teatrze Śląskim zrobić porządki?

 

 

 

 

Dla zainteresowanych wrzucam link do spektakli na afiszu TŚ. Niech sami zobaczą, jak imćpan Talarczyk obsmarował Śląskiem wszystko, co w teatrze się dzieje:

https://teatrslaski.art.pl/spektakle/


#TeatrŚląski