Rewizor znakomity!

Rewizor znakomity! – W Teatrze Dramatycznym w Warszawie powstał znakomity spektakl, w niezwykle udanym ostatnim sezonie Słobodzianka.

To znamienne dla półgłówków urzędników, że nie potrafią odróżnić dobrego teatru od złego i za to, że Teatr Dramatyczny pod dyrekcją Słobodzianka, był teatrem ciekawym jako jeden z niewielu w Polsce, “w nagrodę” wyrzucają Słobodzianka i oddają go w ręce innego półgłówka – Moniki Strzępki.
Co ciekawe, zrealizowany tam Rewizor mówi właśnie o mgle niedomówień zakrywających matactwa władzy.

 

 

 

Rewizor znakomity!

 

 

 

 

Rewizor znakomity!

Żart epoki – wstyd głęboki

„Rewizor” Mikołaja Gogola w reż. Jurija Murawickiego w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Pisze Magdalena Hierowska w Teatrze dla Wszystkich.

 

Kiedy to, co ukrywane nie powinno ujrzeć światła dziennego, zapada mrok, który mgłą niedomówień zakrywa matactwa władzy żyjącej kosztem najbiedniejszych członków społeczności. Taka była Rosja naszkicowana znakomitym piórem przez wybitnego pisarza ukraińskiego pochodzenia, Nikołaja Gogola. A jaka jest dziś, i jak ją widzi współczesne pokolenie, ukazuje spektakl „Rewizor” w warszawskim Teatrze Dramatycznym.

 

Obraz ludzkiej obłudy reżyser Jurij Murawicki ujmuje w niekonwencjonalny sposób, pokazując widzowi drogę do krainy martwych dusz. Rozkład intelektu i rozumu bohaterów spektaklu, uwolnił przestrzeń inspirowaną wampiryczną interpretacją dzieła mistrza literatury XIX wieku. To właśnie ci marni ludzie, pogrążeni w chęci stawania się osobami lepszej kategorii, stali się postaciami zasługującymi tylko na całkowite ośmieszenie. Dzięki temu sarkastyczne dzieło Gogola zaistniało na deskach scenicznych Teatru Dramatycznego jako kontrapunkt wobec współczesności.

 

Wartością nadrzędną tego spektaklu jest jego sfera wizualna. Niesamowicie odważne umiejscowienie treści, jakby we wnętrzu zapomnianej krypty, silnie oddziałuje na wartości interpretacyjne. Scenografię i kostiumy Galya Solodovnikova opracowała do perfekcji, tworząc nastrój pośmiertnej maskarady, w której poddawana rozkładowi jest nie tylko sfera cielesna bohaterów, ale także intelektualna. Upiorne twarze, rozczochrane włosy i ekspresjonistyczna stylistyka, jak z „Gabinetu doktora Caligari” w reżyserii Roberta Wiene z 1920 roku, sprawiły, że „Rewizor” stał się dziełem wyjątkowym, odważnie wkraczającym w nurty współczesnej awangardy. Można mieć wątpliwości, czy takie ujęcie klasyki komedii jest słuszne, ale konsekwentne przeprowadzenie inscenizacji i doprowadzenie do perfekcji każdego szczegółu, na pewno wywołuje poczucie zaskoczenia i podziwu.

 

Intrygujący jest również demoniczny sposób prowadzenia dialogu. Ruch sceniczny (Maćko Prusak) uwypukla fantazyjny absurd, klasyfikujący mieszkańców miasteczka jako istoty całkowicie pozbawione rozumu. Tytułowy Rewizor (Jakub Szyperski/ Waldemar Barwiński) sprytnie wykorzystuje elitę zarządzającą społecznością i prowadzi wyjątkowo złośliwą grę, wykorzystując wszystkie, nawet te najbardziej w ludziach skryte słabości. Zarządca miasta, Horodniczy (Henryk Niebudek), wyjątkowo obłudny półgłówek, za cenę zdobycia większej władzy unurza się w rynsztoku fałszu, ukrywając wszystkie swoje nieuczciwe interesy. Jego żona (Małgorzata Rożniatowska), zapatrzona w wyobrażenie o swojej doskonałości, nie spostrzega, że uległa całkowicie manipulacjom pyskatego Rewizora. Jest gotowa zmarnować życie swojej córce (Agata Góral) tylko dlatego, że marzy jej się piękny dom wśród wysoko postawionych dygnitarzy w Petersburgu. I właśnie ten symboliczny Petersburg, miasto marzeń dla mieszkańców prowincji spragnionych ogrzewania się blaskiem wyjątkowości, stał się elementem wyzwalającym najbardziej żałosne cechy ludzkiej osobowości. Wspaniale komiczny służący Rewizora, Osip (Maciej Wyczański), który dzięki swojej magicznej klaunadzie wyrywał resztki intelektu z umysłów otumanionych urzędników, pokazał na czym polega machina manipulacji, by w finałowej części spektaklu stać się wraz ze swoim panem jej ofiarą.

 

Znakomita gra aktorów, przejrzyście utrzymana w konwencji makabry scenicznej, wyłania to, co zważywszy na współczesną sytuację było reżyserowi najwyraźniej potrzebne. Tego typu konfrontacja dziewiętnastowiecznej semantyki ze współczesnością prowadzi do bardzo smutnych wniosków. Dostrzeżenie podtekstu w tym spektaklu może się okazać bardzo cenną wskazówką, by śmiejąc się z ponadczasowego utworu Gogola, przypadkiem nie zaśmiać się z siebie.

 

Magdalena Hierowska

 

https://e-teatr.pl/zart-epoki-wstyd-gleboki-27933


#Rewizor