Przegadaliśmy całą noc

Przegadaliśmy całą noc – Następna część wstrząsającego tekstu Bogdana Wasztyla z cyklu “Labiryntów Auschwitz”, który publikuję na moim blogu.

W końcu się spotkaliśmy i przegadaliśmy całą noc.

 

 

 

Przegadaliśmy całą noc

 

 

 

Przegadaliśmy całą noc

14

Marzec 1999 roku. Jerzy Bielecki, pracuje nad drugim wydaniem swojej książki, udziela wywiadów, występuje w telewizji, spotyka się z młodzieżą. Jego kalendarz jest gęsto zapisany, a telefon wciąż zajęty. Telefon Cyli milczy.

 

 – Wciąż wysyłałem do Cylutki listy – opowiada. – Pozostawały bez odpowiedzi. W 1994 roku udało mi się wyjechać do USA, do córki. Alicja informowała Cylę, że przyjadę, chciała doprowadzić do spotkania. Cylutka wstępnie się zgodziła, ale na kilka dni przed moim przyjazdem oznajmiła, że musi pilnie lecieć do wnuków na Florydę.

 

 – Nie udało się spotkać?

 

 – Nie. Będąc w Nowym Jorku wielokrotnie do niej dzwoniłem, nagrywałem się na automatyczną sekretarkę. Bez odzewu. Pewnego przedpołudnia, gdy wiadomo było, że będę sam w domu, zadzwonił telefon. Podniosłem słuchawkę, nikt nie odpowiedział. Ale ja wiem, że to była ona, tak czuję…

 

 – Ponowie byłeś w USA w 1998 roku…

 

 – Tak jesienią, przy okazji pracy nad filmem, który kręcił o mnie i o Cyli Tomasz Magierski. Magierski wymyślił, że Cyla wyjdzie po mnie na lotnisko. Nie chciała. Bardzo długo się opierała. W końcu uległa.

 

 – Jak wyglądało to spotkanie?

 

 – Tak jakby nie było tych 10 lat milczenia. Wręczyłem jej bukiet z pięćdziesięciu róż. Cylutka bardzo się ucieszyła. Była niezwykle serdeczna, otwarta. Nie zgodziła się bym nocował w hotelu. W jej mieszkaniu przegadaliśmy całą noc.

 

 – Utrzymujecie kontakt?

 

 – Tak. Piszemy do siebie, czasem dzwonimy. Ona nie chce wskrzeszać przeszłości. Mnie wspomnienia nie przeszkadzają…

 

C.D.N.

 

 

 

Labirynty Auschwitz

Opowieści non fiction

Józef Szajna, wielki artysta i były więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, mawiał: Inni nie chcą pamiętać, a ja nie mogę zapomnieć. Mam podobny kłopot z pamięcią. Przez ponad dwadzieścia lat poznawałem świat Auschwitz wysłuchując setek opowieści byłych więźniów tego obozu. Z wieloma z nich się zaprzyjaźniłem, towarzyszyłem im w sytuacjach oficjalnych i nieoficjalnych, podążałem za nimi tymi samymi poplątanymi ścieżkami, którymi wiodło ich życie. Ich życie, ich świat stawały się po części moimi. Aż zaczęli znikać, odchodzić na zawsze…

 

Dziś już nie ma wśród nas żadnego z nich. I nie ma tego ich świata. A ja nie mogę zapomnieć… Podobnie jak Marian Kołodziej, więzień Auschwitz z pierwszego transportu, który do ostatnich dni życia opisywał świat obozu na monumentalnej, wstrząsającej wystawie Labirynty. Klisze Pamięci , którą można oglądać podziemiach kościoła Franciszkanów w Harmężach koło Oświęcimia. To do niej nawiązuje tytuł bloga.

 

Zapraszam do Labiryntów Auschwitz, do świata, którego już nie ma.

 

https://auschwitzmemento.pl/projekty/labirynty-auschwitz/


#Aushwitz