O wiele gorzej

O wiele gorzej – Stary Teatr pod niby dyrekcją Raźniaka i Bukowskiego osiągnął dno, ale niestety będzie o wiele, wiele gorzej.

Ostatni premiera pana Raźniaka, jest zarazem ostatnią premierą jego katastrofalnej dyrektury. Kamil Pycia pisze o nieudanej “Małej Apokalipsie 20XX” A ja wstawiam to w szerszy kontekst przyszłości tego ongiś wspaniałego teatru, a ta przyszłość jawi się o wiele gorzej niż ktokolwiek przypuszczał.

 

 

 

O wiele gorzej

 

 

 

 

O wiele gorzej

Mała Apokalipsa 20XX 

„Mała Apokalipsa 20XX” w reż. Waldemara Raźniaka w Narodowym Starym Teatrze. Pisze Kamil Pycia na blogu Teatralna Kicia.

 

Dość tragikomiczna pod zarówno względem artystycznym, jaki menedżerskim dyrektura, figuranta, Waldemara Raźniaka w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie na szczęście zbliża się już do końca. Na pożegnanie ten niby dyrektor postanowił wystawić „Małą Apokalipsę” na podstawie książki Tadeusza Konwickiego;

 

Druga komiczna postać, to niby zastępca artystyczny, Beniamin Bukowski, który – “wraz z Waldemarem Raźniakiem, są razem odpowiedzialni za scenariusz tego spektaklu, przepisują tekst Konwickiego trzymając się mocno oryginalnego szkieletu powieści, uwspółcześniają go w wielu momentach, ale niestety nieporadnie.” – pisze Pycia.

 

Dalej autor recenzji pisze: “dosyć nieporadna adaptacja nie jest jedynym problemem tej bez mała trzygodzinnej kobyły. Estetyka spektaklu pomimo tego, jak w moim odczuciu jest ładna, zupełnie nie przystaje do tego, co się dzieje w warstwie tekstowej. I nie do końca jestem w stanie określić co za czym nie nadąża: czy treść za anturażem czy anturaż za treścią – Raźniak napakował „Małą Apokalipsę” toną odniesień popkulturowych, od Matrixa, przez Latający cyrk Monty Pythona, Łowcę Androidów do porno z lat 80. Niestety, te odniesienia prowadzą nas w próżnię i nie dodają żadnej warstwy znaczeniowej. Mimo swojej efektowności i wizualnego rozbuchania, są w moim mniemaniu zwyczajnie wydmuszką. “

 

A na końcu dzieli się pan Pycia taką refleksją: “W ogólnym rozrachunku „Mała apokalipsa 20XX” pozostawiła mnie znużonego i rozczarowanego, bo cała tytaniczna praca aktorów i zespołu realizacyjnego utonęła pod pytaniem granicznym – po co to wszystko, bo nie zyskujemy nic, czego nie moglibyśmy wyciągnąć z książki Konwickiego, a dodatkowo mamy to zaserwowane w bardzo mocno nierównej formie przez niejasne dla mnie wybory estetyczne i dosyć garbatą adaptację. Raźniak ewidentnie ma pomysły na sceny czy sekwencje, bo wiele jest momentów w których można się zachwycić pojedynczymi scenami, ale niestety po połączeniu w całość nie wychodzi z tego koherentny spektakl, który byłby satysfakcjonujący.”

 

I pomimo, że pan Kamil Pycia wychwala tę potworną “dyrekcję” Raźniaka, która najbardziej zapisała się chyba w historii teatru tym, że nie potrafili oni z Bukowskim wypuścić ani jednego dobrego przedstawienia podczas jej trwania i byli swoistymi zakładnikami zespołu, który kiedy tylko zmieniła się władza, od razu się na nich wypiął, przedstawienie pozostaje nadal marne.

 

A wiecie, co jest w tym wszystkim najgorsze? Że kiedy już myśleliśmy, że Stary Teatr osiągnął absolutne dno, tapla się w dennym mule i wydaje się, że gorzej być nie może, czeka go następna “dyrekcja” pani Ignatjew i  pana Skrzywanka. Obiecuję Wam, niestety, że to jeszcze nie koniec, że owszem może być gorzej, o wiele gorzej.

 

https://e-teatr.pl/mala-apokalipsa-20xx-49081


#teatr