Nie godziła się na żadne ściemy

Nie godziła się na żadne ściemy – następny odcinek kryminału mojego przyjaciela z Irlandii, który tu publikuję, a który nigdzie się jeszcze nie ukazał.

Mój kumpel z Irlandii zaczął pisać fajny kryminał, który na tyle mi się spodobał, że na bieżąco go tłumaczę i zamieszczam w odcinkach na moim blogu. Ma tytuł “Podwójna śmierć w Hamlet City”, a w dzisiejszym odcinku dowiecie się, dlaczego  Lea Billberry nie godziła się na żadne ściemy.

 

 

 

Nie godziła się na żadne ściemy

 

 

 

Nie godziła się na żadne ściemy

Ale cóż teraz mógł począć Peter Shrink? Harriet Headsquer nie żyła i musiał się jedynie zastanowić jak ma dalej pracować, komu powierzyć jej dotychczasowe obowiązki i co zrobić z tą całą atmosferą, która w najbliższym czasie nie będzie należała do sprzyjających normalnej, spokojnej pracy w jego biurze.

 

Przecież, jak zwykle w takich przypadkach, zaraz policja rozpocznie śledztwo w tej sprawie. To pewne, że przyjadą też do jego firmy, będą wypytywać o szczegóły, co i jak, będą drążyć i dociekać jaka była ta Headsquare, czy była dobrą pracownicą, czy miała z kimś zatargi, czy coś zwiastowało to całe nieszczęście, czy wiedział, że leczyła się na coś, a może miała depresję albo jakąś inną chorobę psychiczną?

 

A kto to wie? Zawsze była neurotyczna i rozmazana, wszystko zapisywała dokładnie w swoim brulionie, robiła szczegółowe notatki na każdym, cotygodniowym zebraniu, które on, jej szef zwoływał we wtorkowe przedpołudnia w swoim gabinecie.

 

Harriet kierowała trzyosobowym zespołem pracowniczym, w którym sama zajmowała się głównie sprawami ubezpieczenia na życie. W przeciwieństwie do niej, wszystkie jej podwładne miały wieloletnie doświadczenie w tej branży i tak naprawdę Harriet nie dorastała im do pięt swoją wiedzą, a w dodatku panicznie bała się podejmowania jakichkolwiek decyzji.

 

Ale on dał jej tę funkcję kierowniczą na wyraźną prośbę Pani Pieces, która ją sprawowała przez kilka lat, zanim odeszła na emeryturę. Harriet była wtedy prawą ręką tego cholernego, wrednego babsztyla. Razem zatruwały życie pozostałym pracownicom, sztucznie pompując dyscyplinę pracy, często wymyślały różne świństwa, bezsensowne zlecenia, a Harriet w rękach Pani Pieces była plastyczna jak kawałek modeliny, bo ta wredna baba robiła z nią co chciała, a wieczorami, samochodem Pani Pieces jeździły razem do Red Country, do Ojca Eugene, żeby uczestniczyć w prowadzonych przez niego obrzędach. I nie wiadomo, czy chciały tam szukać rozgrzeszenia dla swojego postępowania, czy po prostu tylko ładowały wyczerpane akumulatory, by następnego dnia w biurze przystąpić do jeszcze bardziej zajadłego ataku.

 

Szczególnie obrywało się takim kobitkom jak Lea Billberry, bo ona, zdystansowana i rozważna, cieszyła się dużym autorytetem wśród koleżanek-zawsze miała swoje zdanie i nie godziła się na żadne ściemy, szwindle ni półśrodki. Unikała też wszelkich dewocyjnych praktyk i na każdą nadgorliwość patrzyła krytycznym okiem, żartując sobie z moralnego zadęcia albo czyniąc złośliwe uwagi co do hipokryzji „niektórych.” Dlatego też Pani Pieces mówiła często do Lei Bilberry, że powinna mieć dobrego spowiednika na te swoje wszystkie grzechy, i że ona, jako kobieta mądra, dojrzała i mająca znajomości „w środowisku” może w drodze wyjątku umówić Leę poza kolejką, „na cito” z Ojcem Eugene, by ten wreszcie wprowadził ład  i porządek w grzeszne życie Lei i jej rodziny.

 

Bo Ojciec Eugene przecież miał w sobie moc wielkiego autorytetu i monopol na walkę z szatanem nie tylko w kościele w Red Country, ale też w Hamlet City, a najpewniej i w całym świecie.

 

C.D.N.

 

 

 

 

ściema

potocznie: fałsz, kłamstwo

 

https://sjp.pl/%C5%9Bciema


#Kryminał