Lupy przewinienia

Lupy przewinienia – Szokujący list otwarty zespołu La Comédie de Genève, który obnaża karygodne postępowanie Krystiana Lupy wobec zespołu technicznego.

Ten list jest piorunujący w swoim opisie “metody” pracy pana Lupy, która polega na przemocy psychicznej, słownej, mobbingowi, krzykach, wrzaskach i kompletnym braku podstawowego warsztatu reżyserskiego.

 

Jak to dobrze, że ktoś w końcu miał odwagę powiedzieć STOP i obnażyć, że król jest nagi. Wielki guru Mafii Teatralnej w końcu doczekał się sprawiedliwego osądu.

 

Nie miejcie jednak złudzeń. Sprawa z pewnością zostanie zamieciona pod dywan, a pan Lupa dalej będzie “reżyserował” w Polsce i poniżał ludzi.

 

Co najgorsze, te same “metody pracy” stosuje większość pupilków Mafii Teatralnej, zwanej także Spółdzielnią Teatralną. Ich totalny brak przygotowania do zawodu pokrywany jest wielkim szamanizmem rodem właśnie z technik Krystiana Lupy. Wychodzą z tego totalne gnioty teatralne, ale ponieważ Spółdzielnia Teatralna ma na swoich usługach całą rzeszę skorumpowanych pseudokrytyków teatralnych, ich wiekopomne “dzieła”, na które pies z kulawą noga nie chce chodzić, są wychwalane i wynoszone do rangi teatralnych majstersztyków.

 

Bardzo to wszystko smutne i źle wróży na przyszłość teatru polskiego.

 

Przeczytajcie ten szokujący list poniżej!

 

 

 

Lupy przewinienia

 

 

 

 

Lupy przewinienia

LIST OTWARTY WS. KRYSTIANA LUPY

Oświadczenie zespołu technicznego La Comédie

Relacja z wydarzeń towarzyszących powstawaniu spektaklu „Les Émigrants” Krystiana Lupy, które miały miejsce od marca do maja 2023 roku w Comédie de Genève

 

Wersja zespołu technicznego Comédie de Genève:

 

W sprawie tak delikatnej i złożonej, jak odwołanie spektaklu tak uznanego reżysera jak Krystian Lupa, nie ma prostej odpowiedzi.

 

My, technicy i pracownicy Comédie, uważamy, że nie możemy obejść się bez kontekstu, w którym te wydarzenia miały miejsce, kontekstu, bez którego nie jest możliwe docenienie faktów w ich prawdziwej wartości.

 

Postaramy się opisać klimat pracy nad tą produkcją, a następnie podamy fakty określające poziom profesjonalizmu ekipy artystycznej. Te opisy faktów pochodzą z obserwacji zespołu technicznego Comédie.

 

Na koniec opiszemy niektóre z charakterystycznych i kluczowych wydarzeń, które naznaczyły 3 miesiące tej kreacji.

 

Klimat pracy

Próby do spektaklu pana Krystiana Lupy w niewielkim stopniu przypominają większość produkcji, z jakimi w swojej karierze ma do czynienia jakikolwiek zespół techniczny czy artystyczny.

 

Zespół artystyczny, któremu towarzyszyli aktorzy, spędził ponad 2 miesiące za zamkniętymi drzwiami sali prób. (tłumaczka, asystent i kostiumograf). Większość pracy wykonywana była przy stole lub w sytuacji, która polega na tym, że pan Lupa przedstawia swoją wizję oraz wyobraźnię o postaciach i związanych z nimi kwestiach. Prezentacje te składają się z wielu godzin monologu lub gry pana Lupy. Czasami dochodzi do wymiany zdań z resztą ekipy i aktorami, ale w proporcjach, monologi Pana Lupy reprezentują 75% czasu pracy. Aktorzy wykonali 8 filmowych improwizacji w ciągu 2 miesięcy, w których ich postacie sceniczne ucieleśniają się i wypełniają wedle wizji reżysera.

 

Po tym okresie rozwoju postaci cały zespół zajął swoje miejsca w teatrze, w którym miały odbyć się prezentacje spektaklu, aby zrealizować trzy i pół tygodniowy plan kreacji techniczno – artystycznej, pod koniec której spektakl będzie miał swoją premierę.

 

W tym samym czasie, na miejscu odbywała się sesja zdjęciowa, której treść rosła wykładniczo pod względem czasu, wymagań i finansów na prośbę pana Lupy. To, co zostało zaplanowane (proste fotografowanie w naturalnym świetle), zostało następnie poddane sprzecznym i czasami nierealistycznym żądaniom, zawsze w ostatniej chwili: Dodanie miejsc zdjęciowych, rekwizytów i sprzętu technicznego.

 

Rezultatem było wydłużenie czasu zdjęć (7 dni zamiast 5) i czterokrotne zwiększenie pierwotnego budżetu. Teatr Comédie, świadom procesu twórczego, reagował pod każdym względem na prośby pana Lupy i jego zespołu.

 

Mimo to ekipy techniczne i produkcyjne na planie wspomniały nam o wielu przypadkach braku szacunku, reprymend, kpin, scen pijaństwa i upokorzenia, którym towarzyszyła chaotyczna organizacja wynikająca z nieprzygotowania ekipy artystycznej. Niemniej jednak zdjęcia zakończyły się sukcesem dzięki zespołom La Comédie, które zrobiły wszystko, co możliwe, aby zapewnić ramy i warunki, aby mimo wszystko zdjęcia zakończyły się sukcesem.

 

W międzyczasie, w głównym audytorium, ekipa techniczna była zajęta ustawianiem scenografii na scenie, ustawianiem rekwizytów, kulis , instalowaniem konsol oraz pomieszczeń sterowania dźwiękiem, światłem i wideo itd. oraz oczywiście ustawieniem dużych, wygodnych stołów do zarządzania sceną w trzecim rzędzie, aby reżyser i jego zespół mogli pracować razem. Tak, aby reżyser i jego asystenci mieli dostęp w pierwszym rzędzie do przedstawienia, które chcą zbudować.

 

Pierwszą czynnością pana Lupy po wejściu na widownię było zignorowanie tych stołów w sterowni i przejście bezpośrednio na scenę, na proscenium, a następnie ustawienie krzeseł dla aktorów po obu stronach swojej centralnej pozycji z przodu. Tyłem do widowni, plecami do ekipy technicznej oddalonej o kilkanaście metrów, poza zasięgiem wzroku publiczności.

 

Jest to niewątpliwie metoda pracy, o której mogliśmy zostać wcześniej poinformowani. Pozostanie on na tym stanowisku od poniedziałku 8 do czwartku 25 maja, 7 dni przed publiczną premierą spektaklu.

 

Wynika z tego, że do 25 maja wszystko, co mieliśmy uznać za instrukcje techniczne, zostanie nam przekazane z tego miejsca, czyli instrukcje techniczne będą nam przekazywane głównie plecami do nas w środku potoku słów, których funkcja jest dla nas nieokreślona.

 

Pan Lupa prosił o mikrofon, aby mógł mówić swoim bardzo mocnym głosem, zrozumiałym z każdego miejsca na widowni, gdzie panuje absolutna cisza, gdy mówi. Jego głos wypełnia przestrzeń bardzo głośno przez cały czas trwania próby i nie wolno nam go ściszać. odmówił ściszenia.

 

Ponieważ pan Lupa mówi po polsku, drugi mikrofon jest przeznaczony dla tłumacza, który stara się przetłumaczyć niezwykle długą i nieprzerwaną wypowiedź reżysera, który przez większość czasu nie zadaje sobie trudu, by zostawić niezbędne miejsce na tłumaczenie i mówi ponad poziomem głośności tego tłumaczenia. Trudno jest nam zrozumieć, co mówi się na scenie, a słuchanie i przekształcanie w jasne działania jest w tym przypadku jeszcze trudniejsze.

 

Co więcej, ponieważ tłumaczka nie posiada wiedzy z zakresu języka dotyczącej terminologii technicznej, jej skromne informacje często okazują się nieprecyzyjne lub całkowicie mylące dla całego zespołu. Tylko głos pana Lupy jest dopuszczany. Podczas naszych rzadkich interwencji pan Lupa odcina nas i zawsze narzuca ten sam poziom głośności.

 

8 godzin codziennych prób, do kilku dni przed premierą, a w każdym razie do 25 maja, składa się z 5 do 7,5 godziny monologu pana Lupy, przeplatanego 5 do maksymalnie 20 minutami gry aktorskiej. Podczas tych długich monologów tłumaczonych na żywo, kierowanych głównie do aktorów na scenie, pan Lupa kieruje w wybranych momentach urywki techniczne, które nie są konkretnie do nikogo zaadresowane. Później stwierdził, że stanowiły one wystarczające informacje, aby stworzyć warunki oświetleniowe, zmontować sekwencję wideo lub zainstalować system oświetleniowy.

 

W naszym życiu jako techników możemy powiedzieć, że nigdy nie doświadczyliśmy takiej praktyki. Z jej punktu widzenia, sformułowanie elementów dotyczących aspektu technicznego w locie w pewnym momencie tych niekończących się dyskusji wystarczy, aby zapewnić, że przy pierwszym przejściu sekwencja ta zostanie zrozumiana, przedstawiona i ustalona.

 

Jest to jednak zupełnie niemożliwe.

 

Wie o tym każdy doświadczony projektant oświetlenia, inżynier dźwięku lub kierownik sceny. Konstruowanie parametrów technicznych wymaga dużej ilości bardzo precyzyjnych informacji, koordynacji i synchronizacji wszystkich pionów, z których każdy musi również odbierać i parametryzować dużą ilość danych.

 

Jeśli dane są jasne, a nigdy nie jest tak za pierwszym razem, sekwencja jest budowana, odtwarzana i odtwarzana ponownie, aż poprzez stopniowe regulacje zostanie osiągnięty idealny efekt.

 

Pan Lupa udaje, że to ignoruje, a gdy tylko efekt wizualny lub dźwiękowy odbiega od jego wizji, przerywa próbę z okrzykami gniewu i oburzenia i rozpoczyna diatrybę, która pozostawia kierowników sceny w osłupieniu.

 

W jaki sposób w kilkugodzinnych monologach, nigdy jasno do nas nie skierowanych, w zalewie rozbieżnych informacji bylibyśmy w stanie uzyskać informacje, których bezwzględnie potrzebujemy?

 

Pan Lupa zwraca się do wszystkich obecnych profesjonalistów tonem trybuna. Jego wzmocniony głos rozbrzmiewa bardzo głośno w audytorium w trybie autonarracji. samokierowanej narracji, tak jakby prosty akt powiedzenia tego, co miał do powiedzenia, w ciągu kilku chwil zmaterializował obrazy, które miał w głowie i uczynił je rzeczywistymi. Obrazy w jego umyśle, które powinniśmy natychmiast uchwycić i stworzyć.

 

Z tego punktu widzenia pan Lupa ma, naszym zdaniem, bardzo niewielki wzgląd na czas wymagany do sporządzenia lub wykonania wniosku technicznego. Tym bardziej, gdy jest on składany bez żadnego przygotowania w środku dyskursu, który jest w równym stopniu dramaturgiczny, jak i dotyczący reżyserowania aktorów.

 

Nie kwestionujemy jego wiedzy na temat technicznych gestów i implikacji, ale uważamy, że wykazał się raczej despotyczną i źle ulokowaną niecierpliwością, ponieważ sposób, w jaki to robi, prowadzi do niemal systematycznej porażki zespołów technicznych.

 

Jak lub dlaczego ignoruje to z takim poziomem profesjonalizmu, jak twierdzi?

 

Pomimo naszych próśb o wytłumaczenie, Lupa odmawia wyjaśnienia swoich prozaicznych wizji w zrozumiały sposób.

 

Według niego każdy powinien być połączony z wyimaginowanym światem emanującym z jego mowy, a dzięki poetyckiej magii jego wizja pojawia się natychmiast (quasi dixit).

 

Ale czy my musimy być przedłużeniem jego rąk, satelitami jego myśli? Niestety, nie jest to możliwe, a konieczność zredukowania swojego języka do konkretnego poziomu techników była dla niego źródłem wielkiej frustracji, której nie omieszkał się wyrażać.

 

Dzięki wielokrotnym prośbom i po wielu dniach upominania się, gróźb i krzyków, udało nam się w końcu uzyskać z nim jednodniową konfigurację, w świetle i wideo.

 

Ale w ciągu 8 godzin dopracowywania, pod jego wyłącznym kierownictwem, pan Lupa zdołał zaprojektować tylko 2 z 15 scen. z 15 scen, a było to 25 maja.

 

Co więcej, tego dnia chodziło tylko o dostosowanie oświetlenia i wideo, nic związanego z dźwiękiem.

 

Po naszym bloku w poniedziałek 29 maja pan Lupa zasugerował, że w ciągu 8 godzin pracy technicznej moglibyśmy zakończyć całą konstrukcję spektaklu dodając, że muzyka i tak nie będzie gotowa przed środą 31 maja, czyli dniem premiery. Środa 31 maja, dzień przed premierą, ponieważ jego własny muzyk nie ukończył kompozycji!

 

Jest rzeczą oczywistą, że do 29 maja zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby spróbować zrozumieć rozkazy Lupy, w szczególności przeprowadzając wywiady z jego asystentem i zespołem artystycznym. Ale po żadnej ze stron nie byliśmy w stanie uzyskać minimalnych elementów niezbędnych do skonstruowania obrazów lub klimatu dźwiękowego. Jego zespół artystyczny regularnie wyznawał nam, że nie wie lub nie rozumie więcej niż my.

 

Co więcej, pomimo naszych wielokrotnych próśb, zespół artystyczny pana Lupy nie poświęcił nam czasu potrzebnego na uzupełnienie tych luk w informacjach.

 

Duża liczba e-maili lub wiadomości z prośbą o bardzo szczegółowe informacje na temat planu, rekwizytów, wideo lub dźwięku, również pozostała bez odpowiedzi.

 

Na tym etapie nadal wytrwale pracowaliśmy nad konstrukcją spektaklu.

 

– Tak więc w D-10 poprosiliśmy asystenta, aby w końcu zaczął budować precyzyjną broszurę zarządzania sceną z listą zakładów, wskazówek i topów, sekwencji wideo i wymaganej muzyki. Wszystkie produkcje, w których braliśmy udział, mają taki niezbędny dokument.

 

– W D-7 ten zeszyt zarządzania sceną został uruchomiony, a następnie natychmiast przekazany 2 stażystom spoza zespołu artystycznego, którzy, podobnie jak my, dostrzegli impas w metodzie pracy zespołu produkcyjnego.

 

Z drugiej strony, za każdym razem, gdy dzięki intensywnym wysiłkom udało nam się stworzyć atmosferę zrozumienia i zadawania pytań, z zastrzeżeniem próśb w ostatniej sekundzie to każda korekta była ciągle modyfikowana lub odrzucana przez pana Lupę, który albo zapomniał o swoim pierwotnym poleceniu, albo zmienił zdanie. W rezultacie wszystkie nasze próby stworzenia programu zostały zredukowane do zera, wypełnione skreśleniami i adnotacjami do tego stopnia, że nikt już nie rozumiał, co robić.

 

Pan Lupa nigdy nie zaakceptował swojej części odpowiedzialności za impas, w którym znalazł się ten proces kreacyjny. Byliśmy poddawani jego gniewowi i oczernianiu, a on regularnie rozpoczynał dzień pracy, grożąc nam, że jeśli pojawią się jakieś błędy, odwoła premierę. według niego, taka praca była niemożliwa!

 

Nasz zespół nigdy nie przestał kwestionować siebie i szukać dialogu, pomimo pionowych rozkazów pomimo miażdżącego środowiska pracy, w którym obraźliwe i upokarzające komentarze uniemożliwiały nam pracę.

 

Atmosfera podczas tych prób była tak agresywna, której towarzyszyły sprzeczne nakazy, że zespół znalazł się w stanie stresu, strachu, a nawet łez – krótko mówiąc, w stanie absolutnego otępienia, którego nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy.

 

Czego nie zrozumieliśmy? Co możemy zrobić, aby wydostać się z tej pułapki? Jak stworzyć ten spektakl bez początkowej struktury którą moglibyśmy w naszej pracy wykorzystać?

 

Co można zrobić bez możliwości nawiązania dialogu?

 

Jak lub dlaczego mielibyśmy zaakceptować ten obraźliwy i upokarzający pionowy porządek, który nie daje nam nawet możliwości tworzenia własnej pracy?

 

Z perspektywy czasu widzimy, że nigdy nie byliśmy w stanie skonstruować prawdziwego kierunku, nigdy nie byliśmy w stanie kontynuować tej podstawy pracy teatralnej, jaką jest próba (niechronologiczna konstrukcja prób, nigdy nie zaczynająca się od początku scen…).

 

Jeśli pan Lupa ma swój własny sposób kierowania aktorami, to ma do tego absolutne prawo.

 

Ale nie jesteśmy aktorami, naszymi narzędziami nie są nasze ciała czy głosy.

 

Nasze narzędzia to maszyny. Te maszyny nie podążają za naszymi myślami, nie podążają za przepływem energii. Nie dostosowują się. Są binarnymi obiektami, które musimy cierpliwie dostosowywać aby w naszych rękach ich binarna natura zniknęła.

 

Wymagają one dużego dostrojenia i przygotowania, które należy powtórzyć, aby je dopracować, dostosować, a następnie zsynchronizować z innymi. To długa praca. Nie mieliśmy okazji tego zrobić.

 

Uwikłani w niemożność wykonywania naszej pracy w minimalnym kontekście etycznym, skończyliśmy z czymś, z czym nie dało się żyć. Skończyliśmy z czymś, z czym nie dało się żyć. I przebudzeniem.

 

Żyliśmy w niemożliwej sytuacji i w końcu zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy podporządkować się woli niewiarygodnie brutalnego twórcy teatralnego, bez względu na to, jak był genialny.

 

Bez względu na to, jak piękne i gęste może być dzieło, czy jest to maszyna, która miażdży istoty ludzkie, które pracują nad jego stworzeniem?

 

Zasadne pytanie, które zadają wszyscy spoza tej sytuacji, brzmi: Dlaczego produkcja w Comédie nie mogła się odbyć? Jak postąpiły inne teatry, które wyprodukowały sztuki Krystiana Lupę?

 

Istnieją dwie odpowiedzi na to pytanie.

 

Wszystkie produkcje pana Lupy wywierają ogromną presję na zespoły techniczne. Aby poradzić sobie z tą presją, teatry uciekają się do dużej rotacji personelu. Kierownicy sceny byli regularnie zastępowani, gdy byli wyczerpani, przygnębieni lub nawet hospitalizowani. Niektóre zespoły zostały całkowicie zastąpione, gdy odmówiły kontynuowania pracy, nawet w Polsce.

 

Była to raczej pozycja menedżerów teatralnych, którzy umożliwili, przy wygórowanych kosztach ludzkich, doprowadzenie tych kreacji do skutku. O tych elementach opowiedział nam wieloletni współpracownik i tłumacz Lupy, a także jego współpracownicy artystyczni.

 

Dla przykładu, oto anegdota: pierwsze spotkanie z projektantem dźwięku z zespołu Lupy, który był zachwycony, że Comédie zapewniła mu 2 inżynierów dźwięku (o co prosił), poinformował nas, że kierownik dźwięku poprzedniej produkcji pana Lupy wylądował w szpitalu.

 

Pobieżna praca dziennikarza będzie w stanie potwierdzić te doświadczenia. Z naszej strony otrzymaliśmy wiele świadectw z Polski, gdzie „jest znanym sprawcą, choć nikt nie miał odwagi mu się przeciwstawić, ale środowisko teatralne jest na początku procesu kontrataku…”.

 

Druga część odpowiedzi:

Comédie de Genève, która zainwestowała znaczne środki (najdroższa produkcja w historii Comédie) i najwyższą elastyczność w obliczu takiego projektu i takiej osobowości, znalazła się przed trudnym wyborem, czy podeptać własny kodeks etyki pracy czy nie. Kodeks ten, cierpliwie i skrupulatnie tworzony, a która w przypadku produkcji Les Emigrants, został unieważniony ze wszystkich stron, zadziałał jak sygnał alarmowy.

 

I po wielu próbach zakrzywiania rzeczywistości poprzez szukanie rozwiązań we wszystkich kierunkach, jedna rzecz stała się jasna.

 

Teatr La Comedie w 2023 roku:

– nie może ignorować najbardziej podstawowej etyki traktowania ludzi w swoim teatrze

 

– nie może ignorować najbardziej podstawowych wymagań technicznych, których technicy potrzebują, aby wyprodukować przedstawienie

 

– nie może w nieskończoność wypełniać rozkazu narzuconego przez spóźnionego, źle przygotowanego reżysera, manipulującego groźbami i szantażem, by uchylić się od odpowiedzialności, może jedynie podjąć ostatnią decyzję, jaka mu pozostała, czyli powiedzieć STOP.

 

Wydarzenia:

Ponieważ pan Lupa zgłosił w prasie dwa istotne wydarzenia, o których z góry wiedział, że będą stanowiły możliwe do opisania i zidentyfikowania przypadki nadużyć, naszym obowiązkiem jest przedstawienie naszej wersji.

 

Pierwszym wydarzeniem było to, w którym tłumacz został zaatakowany werbalnie w zdumiewający i brutalny sposób przez pana Lupę i pana Skibę, projektanta kostiumów.

 

Według niej, tłumaczka pracowała tygodniami od 6 rano do późnej nocy, długo po zakończeniu prób. 23:00, kiedy kończą się próby. Regularnie wyraża swoje zmęczenie, irytację lub złość na panów Lupę i pana Skibę, który narzeka na jej tłumaczenia i regularnie krzyczy na nią podczas prób (nie mówi po francusku).

 

W dniu 15 maja około godziny 21:30, pod koniec dnia pracy, tłumaczka wykorzystała koniec zdania, aby powiedzieć, że jest bardzo zmęczona i zapytała, czy może mieć pięciominutową przerwę.

 

Gdy tylko to zdanie zostało dokończone, pan Lupa, a następnie pan Skiba zaczęli się oburzać, a następnie krzyczeć i krzyczeć, stojąc w jej kierunku w w zalewie czegoś, co wydaje nam się być obelgami, zagłuszając jego głos przez coś, co wydaje nam się być bardzo długie.

 

Wyszła z sali ku zdumieniu i zaskoczeniu około piętnastu osób które się tam znajdowały, w tym dziennikarza.

 

Wydarzenie to było na tyle przemocowe, że pod koniec próby kierownicy sceny napisali e-mail do kierownictwa, w którym kategorycznie odmówili bycia świadkami, a tym samym współudziału w takiej agresji.

 

Tłumacz nie pojawił się w pracy następnego dnia.

 

Nie będziemy tutaj przepisywać komentarzy wygłoszonych tego wieczoru przez pana Lupę i pana Skibę, ale są one poważne i same w sobie stanowiłyby wystarczającą podstawę do przerwania produkcji.

 

Drugie wydarzenie miało miejsce 22 maja.

Miało to miejsce po opóźnieniu przez technika podania stanu oświetlenia na żądanie pana Lupy około godziny 21:30, podczas ostatniej części próby.

 

Po raz kolejny musimy wyjaśnić kontekst. Do 22 maja 2023 r. próby nadal polegały głównie na długich wyjaśnieniach pana Lupy na planie, skierowanych do aktorów, na temat tej czy innej sceny. Kiedy w końcu pozwala aktorom zagrać część sceny, prosi ich, aby byli w słabym świetle, który na razie nie jest ostatecznym skonstruowanym efektem. Nazywamy to oświetleniem próbnym.

 

Pan Lupa, projektant oświetlenia, prosi Comédie o asystenta, który spełni jego prośby. Ponieważ jesteśmy w teatrze od 8 maja, a żadne prace techniczne nie zostały podjęte, asystent oświetleniowy, ze względu na jego bezużyteczność do tego momentu, wziął urlop na wieczorną zmianę (19:00-23:00).

 

Oczywiście Comédie zapewnił zastępczego reżysera oświetlenia. Nie będąc etatowym pracownikiem ten zastępca nie jest tak zaznajomiony z planem oświetlenia jak asystent. Ale biorąc pod uwagę,  że budowa świateł w spektaklu jeszcze się nie rozpoczęła, wydaje się to całkowicie akceptowalne.

 

Wtedy to pan Lupa nagle poprosił o skonstruowanie konkretnego efektu (fałszywej czerni, z odcieniami niebieskiego i bocznym oświetleniem sylwetki aktora). Kiedy nie dostał tego w ciągu 20 sekund, zaczął się denerwować i krzyczeć na reżysera oświetlenia.

 

Zdając sobie sprawę, że nie otrzymuje od konsoli efektu, którego oczekiwał, uświadomił sobie że nie wie wszystkiego o systemie oświetlenia i powrócił do pracy wraz z inwektywami w postaci krzyku, podczas których to próbował opanować panikę i znaleźć błąd.

 

Atmosfera na scenie stała się histeryczna, a pan Lupa krzyczał bez przerwy „Niebieski, niebieski, niebieski, nigdy nie widziałem teatru, w którym w którym nie dadzą mi czerni! Pan Skiba, również na scenie, krzyczał na kierowniczkę sceny, wskazując na nią: „Amatorzy! Amatorzy! Amatorzy!”

 

Współdyrektor Comédie, który był obecny na widowni, nie mógł tego dłużej znieść i nakrzyczał na M. Lupę, mówiąc mu, że nie może tak mówić do pracowników. Pan Skiba, tkwiąc za tiulem przed publicznością krzyczy do reżysera „Szatan! Szatan! Szatan!”

 

Krzyk dyrektora przywrócił pozory spokoju, po czym pan Lupa chwycił za mikrofon kierownika sceny, który próbował wyjaśnić sytuację, ogłosił natychmiastowe zakończenie próby, a następnie opuścił teatr.

 

Są to 2 wydarzenia wybrane przez M. Lupę, o których podaje on swój bardzo osobisty opis, a które dla nas są jedynie ostrym epifenomenem sytuacji pracy, w której wszyscy byli zanurzeni podczas procesu tworzenia.

 

Bez wątpienia mogłyby one być wystarczającym powodem do przerwania pracy. Ale nie o to prosił zespół techniczny.

 

Zespół techniczny zwrócił się do kierownictwa Comédie o zakończenie tej nieprzerwanej serii braku szacunku, nieprofesjonalizmu, nierozwiązywalnych opóźnień, braku dialogu i niemożliwych rozwiązań. Zespół poprosił o ochronę przed tą obraźliwą, etycznie nie do obrony sytuacją. Od niezdolności tego człowieka, naszym zdaniem, do radzenia sobie z rzeczywistością innych.

 

Ta relacja nie jest bynajmniej wyczerpująca, ale jest wystarczająco długa. Jest to po prostu historia zespołu technicznego, który ze wszystkich sił i środków starał się, aby ten spektakl odbył się mimo wszystko.

 

Progi i bariery zostały przekroczone i pokonane jedne po drugich, a na końcu tego wszystkiego pojawiło się poczucie niemożności i upokorzenia, niedopuszczalnej niesprawiedliwości i przemocy.

 

Jesteśmy tylko zespołem technicznym, ale wszystkie inne działy Comédie musiały cierpieć z powodu swojej pracy w kontakcie z tym reżyserem i jego zespołem. Ponieważ zostaliśmy osobiście celem ataku, do nas należy przedstawienie własnej wersji faktów. Mamy wszystkie dowody, których potrzebujemy, aby poprzeć naszą historię: e-maile, dyskusje, wiadomości na whatsapp, sms, filmy i zeznania. Według naszych informacji to, czego doświadczyliśmy, nie jest odosobnionym przypadkiem, ale stałym zjawiskiem. Jego „metoda pracy”, jak to ujął pan Lupa.

 

Podczas gdy pan Lupa rzucił oszczerstwa na nasz zespół i Comédie de Genève w ogóle, otrzymaliśmy zupełnie inny dyskurs od zespołów teatralnych czy dyrektorów, którzy współpracowali z nami w ciągu ostatnich trzech lat. Świadczą o tym długie listy e-maili z podziękowaniami i gratulacjami.

 

A frekwencja publiczności w teatrze w tych skomplikowanych czasach jest dowodem, jeśli dowód byłby potrzebny, że w ciągu zaledwie kilku lat Comédie osiągnęła poziom europejskiej produkcji, która nie boi się tego, co niezwykłe, skomplikowane czy marginalne. I która realizuje wszystkie swoje spektakle i podróżuje po świecie w najlepszych możliwych warunkach.

 

Praca z panem Lupą to zupełnie inna sprawa.

 

Ostatnie słowo o naszych kolegach aktorach.

Oczywiście rozumiemy ich konsternację i rozczarowanie. Podzielamy je, ponieważ dla nas również, nawet jeśli zawsze jesteśmy w tle, jest to osiągnięcie ukończyć i wydać sztukę. To osiągnięcie zagrać na festiwalu w Awinionie.

 

Dla nas również oznacza to tygodnie pracy, które nie będą miały miejsca. To prawda, że mamy umowę, ale większość z nas przez lata pracowała dorywczo i prawdopodobnie znów będzie. Doskonale wiemy, o co w tym wszystkim chodzi.

 

A jeśli my, którzy w tych czasach mamy pewne bezpieczeństwo zatrudnienia, nie zadbamy o etykę i warunki pracy, to kto to zrobi?

 

Nasza praca nad tą produkcją również rozpoczęła się na długo przed ich przybyciem do Comédie, a obserwowanie jej niepowodzenia jest niemal dokładnym przeciwieństwem wszystkiego, co zamierzaliśmy osiągnąć. Dlaczego my również pracujemy z niesłabnącą pasją i bez uznania dla świecącego na nas światła. Ta debata wydaje nam się całkowicie niesprawiedliwa i pod pewnymi względami reakcyjna.

 

Ze swojej strony zadajemy sobie pytanie:

Jak nasi koledzy aktorzy mogli być świadkami tych wszystkich wydarzeń, często z pierwszego rzędu, i nie zająć stanowiska?

 

Zadajemy sobie pytanie: co pan Lupa robi aktorom i aktorkom oraz swoim najbliższym współpracownikom, aby to, co niedopuszczalne, stało się akceptowalne?

 

Zadajemy sobie pytanie: jak to się dzieje, że tak bliscy nam koledzy z pracy są zahipnotyzowani, jak lubi mawiać pan Lupa, do tego stopnia, że nie czują już solidarności z cierpieniem innych? Do przyzwolenia na naganne czyny? Jak daleko pan Lupa będzie musiał się posunąć, zanim zrozumie, że coś jest nie tak?

 

Zadajemy sobie pytanie: jak jego najbliższa współpracowniczka, która padła ofiarą niewiarygodnej agresji, odnajduje się w przekazach prasowych, tłumacząc w nich eufemistyczną relację z ataku na nią samą?

 

Czym jest „metoda Lupy”?

 

Jaka jest jej etyka?

 

https://lupapodlupe.wordpress.com/relacja-z-wydarzen-w-genewie/?fbclid=IwAR0KS8EZuhRIWbXbwVy12w9tQEY4BREdCEidivxJq87nMl4j-78GUnHh2xI


#Teatr #Lupa #KrystianLupa #Przemoc #Mobbing #SpółdzielniaTeatralna #MafiaTeatralna #Homolobby