Jaki jest sens życia?

Jaki jest sens życia? – Fragment przepięknego tekstu Bengta Ahlforsa w moim tłumaczeniu o bezsensowności naszego istnienia.

Bengt Ahlfors to znakomity aktor, dramaturg i reżyser teatralny. Miałem przyjemność przetłumaczyć i wystawić kilka jego sztuk, oraz poznać go osobiście. W sztuce “Człowiek, który odmówił jeżdżenia windą”, jest piękny, wzruszający i smutny fragment o tym, jaki jest sens życia, a raczej, jaki jest jego bezsens

 

 

 

Jaki jest sens życia

 

 

 

 

Jaki jest sens życia?

Małe kotki

 

…Mojej pamięci nic nie dolega. Nie pamiętam, co wydarzyło się przedwczoraj, bo przedwczoraj nic nie się wydarzyło, ale pamiętam za to bardzo wyraźnie coś, co wydarzyło się, kiedy miałem cztery lata.

 

Moja ciotka mieszkała w Åggelby i czasami bywaliśmy u niej latem, moja mama i ja, bo my nie mieliśmy własnego domku letniskowego.

 

Pewnego dnia wrócił do domu Janne, mąż mojej ciotki. Był marynarzem i nie było go w domu przez całą zimę, a teraz wrócił, taki duży, silny i opalony.

 

Śmiech też miał potężny. Kiedy śmiał się, wszystko trzęsło się wokół, a na ramieniu miał wytatuowanego orła.

 

Bardzo go podziwiałem i marzyłem o tym, żeby był moim ojcem. On też mnie lubił. Podnosił mnie i sadzał na swoich ramionach, a potem galopował ze mną w kółko, “wio koniku”!

 

A potem powiedział kiedyś:

 

         – Chodź to ci coś pokażę!

 

I zabrał mnie do szopy za domem, a tam kotka się okociła. Cztery małe kociaki, dwa czarne, jeden szary i jeden łaciaty. Nie mogły mieć więcej, niż kilka dni, bo były jeszcze ślepe, nie potrafiły porządnie chodzić i piszczały tak milutko.

 

Janne wziął jednego z tych kotków swoją ogromną opaloną dłonią i bez uprzedzenia rzucił nim o duży kamień. Kotkiem tylko plasnęło i przestał się ruszać, leżał bez życia, a Janne chwycił następnego.

 

Stałem tuż obok i nie mogłem ruszyć się. Nie odważyłem się zamknąć oczu i nie odważyłem się płakać. Nie odważyłem się zrobić nic, stałem tam tylko, jak słup soli, aż to się skończyło.

 

A potem Janne zaśmiał się tym swoim potężnym śmiechem. Ja też próbowałem zaśmiać się, ale nie szło mi to zbyt dobrze.

 

Jednak to, co w tym wszystkim jest najdziwniejsze to to, że nadal, tyle lat później, nie ma chyba miesiąca w którym bym nie myślał o tych czterech małych kotkach. Pamiętam je.

 

Ech, czy nie dziwne jest, jak dziwacznie potrafi wyglądać życie:

 

Przyjść na świat w jakiejś szopie, poczołgać się w kółko parę dni i będąc jeszcze ślepym, zanim zdąży się obejrzeć ten świat, zostać rzuconym w powietrze, gruchnąć o jakiś kamień, i przestać oddychać.

 

Jaki jest sens takiego życia? A potem, ponad siedemdziesiąt lat później, nadal żyć w czyjejś świadomości, jako obraz w cudzej pamięci.

 

Bo przecież tylko ja pamiętam o tych czterech małych kotkach, nikt inny. A kiedy ja umrę, nikt w całym wszechświecie, nie będzie wiedział, że w ogóle istniały.

 

Podróżujemy w samotności poprzez noc, nie wiedząc nawet dlaczego…


#SensŻycia