Festiwalomania dla wybranych

Festiwalomania dla wybranych – Nadmiar festiwali teatralnych w Polsce, w których ciągle pokazywane są te same przedstawienia dewaluuje ich wartość.

Od dawna wiadomo, że wybitność większości spektakli w Polsce jest budowana na zjawisku zamkniętego obiegu festiwalowego, w którym ci sami ciągle zapraszają siebie wzajemnie i wzajemnie się nagradzają.
Przy tym festiwali jest całe mnóstwo i w większości także zasiadają ci sami jurorzy, albo/i selekcjonerzy.
Ta festiwalomania powoduje całkowitą dewaluację zarówno festiwali, jak i spektakli na nich prezentowanych i już tylko całkowici idioci i fanatycy jedynie słusznej estetyki wierzą w to, że te przedstawienia są cokolwiek warte.

 

Pani Baniewicz zauważa to w swoim artykule na temat ogólnopolskich konfrontacji teatralnych (w której sama zasiadała, jako juror.) i wydaje się to być wstęp do bardzo ciekawej refleksji na temat obecnego katastrofalnego stanu polskiego teatru.

 

Niestety po tym ciekawym wstępie, pani Baniewicz przechodzi do szczegółowego opisu przedstawień, które jak sama na początku stwierdziła, są ciągle te same, albo wyreżyserowane przez tych samych “reżyserów”.

 

Zamiast tego może warto by było pochylić się nad tonącą łajbą zwaną polskim teatrem i jak wielką rolę ma w tym procederze zorganizowany przez spółdzielnię teatralną i funkcjonujący od lat w/w zamknięty obieg festiwalowy, który ciągle i wciąż promuje te same beztalencia, ale być może zbyt wiele wymagam od… jurora takiego właśnie festiwalu.

 

 

 

Festiwalomania dla wybranych

 

 

 

 

Festiwalomania dla wybranych

Nowe otwarcie?

O festiwalach teatralnych i 45. Opolskich Konfrontacjach Teatralnych “Klasyka Żywa” – pisze dla Raptularza „e-teatru” Elżbieta Baniewicz.

 

Co roku odbywa się w kraju ponad sto siedemdziesiąt festiwal teatralnych i siłą rzeczy stają się coraz mniej ważne.

 

Żaden krytyk, recenzent nie obejrzy nawet dwudziestu, żadna redakcja nie sfinansuje kosztów przejazdów, hoteli, akredytacji w takich ilościach, nie mówię o miejscu na łamach dla relacji z owych wydarzeń. Argument, że służą one promocji miast, już z tego powodu wydaje się cokolwiek chybiony, a poza tym nie zawsze dopisuje publiczność, co może być kwestią słabej reklamy lub organizacji.

 

Każdy festiwal kosztuje średnio milion złotych, niektóre o wiele więcej, więc może warto się zastanowić, czy warto wydawać grubo ponad miliard na wożenie po kraju tych samych kilkunastu, kilkudziesięciu przedstawień, skoro dotacje dla teatrów pokrywają tzw. koszty bieżące, a na produkcje nowych spektakli i ich eksploatację nie starcza. Życie większości aktorów upływa dziś między serialem a festiwalem, a wielu reżyserów robi przedstawienia „pod festiwale”; nie bez powodu nazwiska tak często się w nich powtarzają.

 

Warto chyba zachować w tej festiwalomanii sensowne proporcje….

 

 

cały artykuł pani Baniewicz możecie przeczytać tutaj:

https://e-teatr.pl/nowe-otwarcie-20287


#teatr