Drewniak naśmiewa się z przemocy

Drewniak naśmiewa się z przemocy – Szanowny Pan Łukasz Drewniak, który słynie w swojej “krytyce” z prywatnych wycieczek, tym razem naśmiewa się z przemocy, prześladowań i mobbingu w teatrze.

Pamiętam, że kiedyś w zamierzchłych czasach teatralnych dinozaurów, pojawienie się Łukasza Drewniaka, rokowało na to, że w końcu w branży polskich “krytyków” teatralnych pojawił się w końcu ktoś mądry, odważny i potrafiący wyrażać własne zdanie, a nie powtarzający, jak papuga to, co pletli inni teatralni opiniotwórczy idioci.
Jaka to szkoda, że sprzeniewierzył swoje predyspozycje w imię wazeliniarstwa, które zapewniło mu (dość wątpliwą) karierę i że w obliczu tak poważnego kryzysu przed jakim stanęła polska branża teatralna, wynikającego z ujawnienia powszechnie stosowanych w niej patologicznych zachowań, Drewniak naśmiewa się z przemocy.

 

 

 

Drewniak naśmiewa się z przemocy

 

 

 

Drewniak naśmiewa się z przemocy

Łukasz Drewniak, który, jak wiadomo, słynie z tego, że jest jednym z największym serwilistów “spółdzielni teatralnej” i nie ma pewnie takiej rzeczy, której by nie zrobił w imię tego, żeby siedzieć w jakiejś następnej komisji kwalifikacyjnej, jakimś jury spółdzielnianego festiwalu, dostać kilka szpalt w jakimkolwiek piśmie, albo na jakimkolwiek portalu internetowym, jest znany z tego, że prowadzi najbardziej nudny, rozplotkowany i niepotrzebny felieton na łamach Teatralnego pl, znowu dał popis swojej ignorancji, niekompetencji i czystej złośliwości na łamach swojego Kołonotatnika.

 

Najpierw przez ponad 1.900 słów naśmiewa się, ironizuje i lekceważy ostatnie wydarzenia związane z stosowaniem przemocy i mobbingu w szkołach aktorskich i teatrze, a potem oczywiście odwraca kota ogonem i niby stwierdza: “uważam, że o przemocy w teatrze trzeba rozmawiać, trzeba wskazywać winnych, szukać rozwiązań.”, ale potem naturalnie w tym samym zdaniu stwierdza, że “W natłoku idei i dróg naprawczych pojawiają się jednak pomysły idiotyczne od samego początku.”, a w następnym, że ma nadzieję, że “Gildia nie będzie się wygłupiać” i zamyka temat, ani nie proponując żadnego pomysłu JAK, ani nawet nie piętnując tych zachowań, z których wcześniej tak ochoczo się naśmiewa, zostawiając czytelnika z niemiłym absmakiem w ustach, wynikającym z poczucia, że jeśli jest się tak głupim i niepotrzebnie empatycznym, żeby przejmować się patologią toczącą branżę teatralną, to jest sam sobie winien.

 

To zresztą znamienne dla Pana Drewniaka, którego “krytyka” teatralna na łamach swojej szpalty zazwyczaj sprowadza się do złośliwości, prywatnych wycieczek i nie mających z zawodem nic wspólnego przytyków (np. tak, jak miało to miejsce, kiedy naśmiewał się kiedyś z tego, że na moim blogu mam rozdział poświęcony kulinariom i gotowaniu w nieporadnej próbie obrony swoich festiwalowych konszachtów) więc dziwię się tylko, że ten jeden z moim zdaniem największych współczesnych szkodników teatralnych, zyskał dzięki swojemu oportunizmowi tak duży wpływ na polski rynek teatralny i że w ogóle ktokolwiek daje mu jeszcze miejsce na publikacje swoich wypocin w internecie.

 

Życzyłbym sobie jednakowoż, żeby ktoś taki poczuwał się do swojej odpowiedzialności, jako (niestety) osoba opiniotwórcza i przynajmniej nie naśmiewał się z niezwykle poważnego problemu jakim jest przemoc, prześladowanie i mobbing w polskim teatrze i jeśli nawet nie potrafi dostrzec ogrom tego problemu, który toczy nasz teatralny świat, to niech przynajmniej tej patologii nie minimalizuje.


#ŁukaszDrewniak