Cyla zemdlała z wrażenia

Cyla zemdlała z wrażenia  – Następna część wstrząsającego tekstu Bogdana Wasztyla z cyklu “Labiryntów Auschwitz”, który publikuję na moim blogu.

Cyla zemdlała z wrażenia, kiedy po 40 latach przez przypadek dowiedziała się, że Jerzy żyje.

 

 

 

Cyla zemdlała z wrażenia

 

 

 

Cyla zemdlała z wrażenia

11

Po trzech latach spędzonych w Szwecji na klejeniu kopert i pudełek w oczekiwaniu na amerykańską wizę, Cyla i Dawid Zacharowitzowie wylądowali w Nowym Jorku. Ciężko pracowali, ale w końcu otworzyli zakład złotniczy w Brooklynie. Dawid z opowieści żony wiedział o Jerzym i zabronił jej go szukać. W tajemnicy przed mężem Cyla pytała w listach Genowefę Czernik o Bieleckiego i każdego pierwszego listopada zapalała mu świeczkę.

 

Po śmierci Dawida (w 1975 roku) Cyla zamknęła się w sobie. Ci, którzy się z nią stykali, mówili o niej: powściągliwa dama. Nigdy nie rozmawiała o przeszłości. Aż do majowego dnia 1983 roku…

 

W piątki przychodziła do niej sprzątać młoda Polka. Tego dnia Irena nie sprzątała. Cyla zaproponowała, by wspólnie wypiły kawę. – Wiesz, Irena, kiedyś Polak, taki fajny chłopak, Juracek, uratował mi życie, wyprowadzając z Auschwitz – zaczęła i opowiedziała dziewczynie o wielkiej miłości.

 

 – To ja znam tego pani Juracka – zdziwiła się Irka. – Widziałam go przed przyjazdem tutaj w polskiej telewizji. Opowiadał o pani. Tylko nie skojarzyłam, że chodzi o panią, bo mówił o jakiejś Cyli Cebulskiej, a nie o Cyli Zacharowitz.

 

 – To on żyje? Gdzie mieszka?

 

 – W Nowym Targu, jest dyrektorem jakiejś szkoły.

 

Cyla zemdlała. Następnego dnia zadzwoniła do Nowego Targu. Potem skierowała prośbę do Komendy Głównej Policji w Warszawie: „Proszę sprawdzić czy Jerzy Bielecki, były więzień Auschwitz, na pewno mieszka w Nowym Targu. Była więźniarka Auschwitz, Cyla Zacharowitz.”

 

C.D.N.

 

 

 

Labirynty Auschwitz

Opowieści non fiction

Józef Szajna, wielki artysta i były więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, mawiał: Inni nie chcą pamiętać, a ja nie mogę zapomnieć. Mam podobny kłopot z pamięcią. Przez ponad dwadzieścia lat poznawałem świat Auschwitz wysłuchując setek opowieści byłych więźniów tego obozu. Z wieloma z nich się zaprzyjaźniłem, towarzyszyłem im w sytuacjach oficjalnych i nieoficjalnych, podążałem za nimi tymi samymi poplątanymi ścieżkami, którymi wiodło ich życie. Ich życie, ich świat stawały się po części moimi. Aż zaczęli znikać, odchodzić na zawsze…

Dziś już nie ma wśród nas żadnego z nich. I nie ma tego ich świata. A ja nie mogę zapomnieć… Podobnie jak Marian Kołodziej, więzień Auschwitz z pierwszego transportu, który do ostatnich dni życia opisywał świat obozu na monumentalnej, wstrząsającej wystawie Labirynty. Klisze Pamięci , którą można oglądać podziemiach kościoła Franciszkanów w Harmężach koło Oświęcimia. To do niej nawiązuje tytuł bloga.

Zapraszam do Labiryntów Auschwitz, do świata, którego już nie ma.

 

https://auschwitzmemento.pl/projekty/labirynty-auschwitz/


#Auschwitz