Bratał się ze śmiercią

Bratał się ze śmiercią – to następny odcinek wstrząsającego tekstu Bogdana Wasztyla z cyklu “Labiryntów Auschwitz”, który publikuję na moim blogu.

Dalszy ciąg znakomicie napisanej opowieści non fiction “Biletu do piekła” o Ludwiku Lisiaku, pod tytułem “Bratał się ze śmiercią”.

 

 

 

Bratał się ze śmiercią

 

 

 

 

Bratał się ze śmiercią

Trudniej przyszło mu dostosować się do przyrody, trwającej 10 miesięcy zimy i 50-stopniowych mrozów. Robił wszystko, by nie utracić sił, bo kto utracił siły, już ich nie odzyskiwał („Jak nie pracujesz, to nie jesz”). Kto zaś nie odzyskiwał sił, bratał się ze śmiercią. Cały czas jadł z „pierwszego kotła” przeznaczonego dla stachanowców, którzy przekraczali normę.

 

– U Niemca ja nie chciał pracować – tłumaczy – ale w łagrze, to co innego. Choć byłem więźniem, wierzyłem, że ta moja robota (wyrąb lasu) jest potrzebna, jest dla naszych ludzi.

 

Wolność nadeszła niespodziewanie, w kilka miesięcy po śmierci Stalina. Wtedy Ludwik Lisiak dokonał tragicznego odkrycia – więcej znajomych miał wśród zmarłych niż żywych.

 

Niedługo po wyjściu z łagru, jeszcze na północy, ożenił się z Katią, miejscową Rosjanką. Razem zjechali do Szarowieczki. W rodzinnych stronach źle go przyjęli: No, jakże ty, z obcą się ożenił, nie z Polką, nie z naszą? – dziwili się. Szukał dobrej pracy, znosił nędzę i wymówki. Raziła go małostkowość miejscowych.

 

– Jakie wy przeżywacie dramaty – wyrzucił im. – Jak walczyć, to o życie. Jak pracować, to do utraty tchu. Jak pić, to do nieprzytomności.

 

Przez 11 lat uczył się żyć w ekstremalnych warunkach, w świecie niewyobrażalnego zła i dobra, gdzie trzeba było zmagać się przyrodą, ludźmi i sobą. To był jego świat.

 

I wtedy – kiedy nie wiedział, co z sobą począć – pojawili się werbownicy, którzy szukali chętnych do zasiedlenia „dzikich rejonów wielkiego kraju”. Oferowali bezpłatny przejazd, pomoc w zagospodarowaniu, wysokie pensje.

 

– Na Sachalin pojedziesz? – zapytali

 

– A co to?

 

– Piękny kraj na wschodzie.

 

– A ptaki tam są? Bo ja przez 5 lat w łagrach ich nie widziałem.

 

– Są.


#Auschwitz #Obóz #LabiryntyAuschwitz #BogdanWasztyl