Artysta jako anomalia

Artysta jako anomalia – Doczekaliśmy czasów, kiedy ludzkość zmierza do życia “korpo”, a sztuka stała się dziwaczną anomalią.

Mój przyjaciel, artysta, Maciek Lercher poprosił mnie o opublikowanie tego artykułu, w którym wyraża swój żal nad obecnym stanem ludzkiej duszy, sztuki, teatru i świata, w którym artysta jako anomalia, funkcjonuje na marginesie społeczeństwa.

 

Trudno się z nim nie zgodzić w jego spostrzeżeniach, muszę jednak zwrócić uwagę na to, że w jednym się myli. Otóż teatry państwowe w Polsce wcale nie są pozbawione dotacji. Owszem funkcjonuje kilka teatrów, które są mocno niedofinansowane, ale większość instytucjonalnych teatrów ma bardzo sowite dotacje i ma się znakomicie, a przynajmniej mają się znakomicie ich suto wynagradzani dyrektorowie. W jaki sposób oni zarządzają tymi pieniędzmi, to już jest zupełnie inna sprawa, która wymagałaby osobnego artykułu.

 

Przyjmijmy jednak dla uproszczenia, że problemem polskiego teatru wcale nie jest jego niedofinansowanie, lecz, jak to Maciek sam powiedział “problem polskiego teatru jest jak problem piłki nożnej. Nie chodzi o to że mamy złych zawodników. Jest za duża korupcja, mafia i prostytucja.”

 

Ja bym jednak dodał, że w większości w teatrze mamy owszem dobrych zawodników (aktorów), ale trenerów (dyrektorów) mamy do cna zepsutych, nieudolnych i pozbawionych jakichkolwiek kompetencji do prowadzenia teatrów. A ich jedyna zasługa to to, że są częścią skorumpowanej, nieformalnej sieci – Mafii Teatralnej (Spółdzielni Teatralnej), która niszczy polski teatr.

 

 

 

Artysta jako anomalia

 

 

 

 

Artysta jako anomalia

“anomalie” tytuł posta, artykułu lub żalu.

Przed wybuchem pandemii i reżimu sanitarnego, na rok albo na dwa przed, zrobiłem i opublikowałem, jak co roku przed sylwestrem: “Wywiad z człowiekiem który chciał zrozumieć jak działa świat”. Cykl tych wywiadów obejmował podsumowanie wydarzeń kończącego się roku i delikatne przewidywania tego co się może wydarzyć w roku przyszłym.

 

Bogusław który zawsze chciał żeby to była rozmowa a nie wywiad doskonale futurologizował materiał który omawialiśmy. Doskonale ponieważ po roku okazywało się że miał rację. W podsumowaniu pewnego roku znalazła się fatalna przesłanka o tym że ludzkość zmierza do życia w “korpo”. Bogusław uspokajał z uśmiechem, że nasze życie w “korpo” nastąpi dopiero w następnym pokoleniu. Niestety proces negatywnych zmian błyskawicznie przyspieszył.

 

Czemu o tym piszę w formie żalu? Po pierwsze jest to jedyny mój wywiad z Bogusławem Jasińskim i jedyny tekst o ethosofii, który mimo powielania zniknął z sieci. Nie dopatruję się tutaj wielkiego spisku. Po prostu wywiad był najnudniejszy i ludzie go nie czytali.

 

Po drugie mam żal że doczekałem się określenia artysty jako “anomalii” za mojego życia. To dopiero moje najmłodsze dzieci i moi wnukowie mieli się borykać z życiem bez rozrywki w postaci sztuki. Ja, jako grafik warsztatowy zostałem “anomalią” jeszcze przed wywiadem z Bogusławem. Niestety, nie byłem przygotowany na to że jako konsument zostanę pozbawiony rozrywki i pożywienia z innych dziedzin sztuki. Nie spodziewałem się losu który spotykał niszowe gatunki sztuki jako losu który dotknie całego zjawiska sztuki. Nie spodziewałem się że los który dotknął religie, wierzenia i filozofię dotknie sztuki. Coraz uboższe robi się nasze życie. Co będzie po likwidacji sztuki?

 

Po trzecie teatr. Wkurza mnie to, że duże teatry po prostu są pozbawione dotacji. Wydawało mi się, że chociaż My tutaj na małej przestrzeni EK (europejskiej kultury) rozumiemy że teatr jest ważny nie tylko ze względu na artyzm, rzemiosło, czy sztukę. Że My Naród Polski tego będziemy strzec.

 

I kto mnie pocieszy? Widzowie którzy oddadzą ostatnie pieniądze na bilet po którego zakupie będą mogli obejrzeć pustą scenę?

 

Maciek Lercher 

 

Tytuł oryginału:

“Anomalie”


#teatr